Czasem suche fakty historyczne nie są w stanie oddać tego, co przeżywali ludzie w trakcie wojny. W takich chwilach nieocenione stają się wspomnienia i cytaty. Kiedy słuchamy głosów osób, które stały na murawie albo zajmowały miejsce na trybunach, dociera do nas cała gama uczuć od strachu po dumę. Jeden z piłkarzy, Josef Debernitz, opowiadał o długiej podróży pociągiem do Monachium. Cały skład był przeładowany, siedzenia prawie nie istniały, zawodnicy spędzili większość czasu na stojąco. Wyobraźmy sobie, co musiało dziać się w głowie sportowca, który powinien skupić się na taktyce i regeneracji, a zamiast tego marznie w wagonie i zastanawia się, czy w ogóle dojedzie bezpiecznie na miejsce. Niejednokrotnie spotykamy się też z relacjami kibiców, którzy ukradkiem przynosili klubowe szaliki, choć za manifestację określonych barw można było wpaść w poważne tarapaty. Jeden z nich, przedstawiający się jako Heniek z Załęża, pisał w swoim pamiętniku, że nigdy nie przypuszczał, iż mecz może wiązać się z tak wielkim lękiem. Mimo to szedł na każde spotkanie ukochanej drużyny, bo czuł, że daje mu to namiastkę dawnej normalności. Takich historii jest mnóstwo, a każda z nich odkrywa inny aspekt wojennej codzienności. Wielkim echem odbijają się słowa samego Ernesta Wilimowskiego, którego występy w tamtym okresie były obserwowane z zapartym tchem. W naszej książce publikujemy pierwszy tak dokładny wykaz wszystkich 152 spotkań, w jakich brał udział w latach 1939-1945. To prawdziwy unikat wśród źródeł historycznych, dający wgląd w karierę piłkarza, który stał się żywą legendą. Wilimowski wspominał o trudach życia na styku kultur, gdzie trzeba było mierzyć się z niezrozumieniem kibiców jednych i drugich. Mówił, że piłka stanowiła jedyne miejsce, gdzie czuł się na sto procent sobą, niezależnie od politycznych nacisków i przepychanek.
Jedną z bardziej zaskakujących relacji przedstawia stary działacz klubowy o nazwisku Kostor. Twierdził, że w pewnym momencie mecze stały się tak popularne, że ludzie woleli zapłacić ostatnie oszczędności za bilet, niż kupić dodatkowy bochenek chleba. Brzmi to niewiarygodnie, ale pokazuje, jak sport może być postrzegany w kategoriach namiastki wolności. Kostor utrzymywał, że właśnie te chwile radości i gromki doping pozwalały ludziom wierzyć w lepsze jutro. Dziś trudniej nam wyobrazić sobie sytuację, w której wojenna rzeczywistość rozgrywa się za bramą stadionu, lecz ówcześni kibice przeżywali to każdego dnia. Innym razem jeden z piłkarzy opowiadał, że podczas meczu dało się słyszeć odgłosy bombardowania. W pierwszej chwili wszyscy zamarli, ale po chwili przerwy obie drużyny zdecydowały się kontynuować spotkanie. Ten moment, jak wspominał, wyrył mu się w pamięci silniej niż wszystkie zwycięstwa i trofea. Wspomnienia bywają więc zarazem dramatyczne i budujące, bo pokazują niezwykłą determinację tych, którzy chcieli zachować poczucie wspólnoty i normalności. W naszej książce znajdziesz znacznie więcej takich głosów, które przybliżą ci klimat tamtych lat. Niektóre będą pełne wzruszenia, inne rozbawią absurdami związanymi z meczowymi rytuałami w czasach, gdy wszystkie normy przestawały mieć znaczenie. Każdy cytat to okruch ludzkiego życia, które pomimo wojny toczyło się dalej. Zachęcamy do czytania tych wspomnień z empatią i zrozumieniem, bo niosą one w sobie siłę, która potrafi zmienić nasze spojrzenie na przeszłość.
Dlatego właśnie sekcja, którą nazywamy „Gadającymi Głowami”, staje się jednym z najbardziej przejmujących rozdziałów w całym projekcie. Zebraliśmy tu liczne wypowiedzi, aby oddać głos tym, którzy nie chcą być tylko cyframi w statystykach wojennych. Ich historie pokazują, jak ważne było zachowanie tożsamości i pasji, nawet kiedy wszystko wokół zdawało się upadać. Przeglądając je, odnajdziesz cały wachlarz emocji, od złości przez nadzieję po smutek i dumę. Każdy akapit przybliża człowieka z krwi i kości, który przez sport próbował podtrzymać ogień normalności.