661-262-320

E-mail

Facebook

Kilka dni temu, 1 lipca, minęła zupełnie niezauważona 52 rocznica śmierci Piątka, napastnika reprezentacji Polski – świetnego, zanim to nazwisko stało się tak spopularyzowane. Chociaż właściwie to jego wypadałoby pamiętać tak, jak miał je wpisane w metryce – Piontek. Leonard Piontek miał wszystko, aby stać się ikoną, poza jednym – szczęściem.

Niemal całą piłkarską karierę związany był z Amatorskim KS Chorzów w którym zadebiutował jako osiemnastolatek. Jego ukochany klub był zarazem jego największym przekleństwem. Powstał już w roku 1910 jako Verein für Rasenspiele i ów stygmat niemieckiego towarzystwa, nawet po zmianie nazwy na AKS właśnie, nieustannie towarzyszył jego zmaganiom z futbolówką. Wydaje się całkiem uzasadnione twierdzenie, że był to jeden z kluczowych powodów wstrzymujących zaistnienie „Koniczynek” w ogólnopolskich rozgrywkach. Do ligi państwowej udało się awansować dopiero w roku 1937. Piontek był już wówczas świeżo upieczonym reprezentantem. Zadebiutował w spotkaniu z Łotwą we wrześniu 1936 roku. Spotkanie w Rydze zapamiętane zostało m.in. dlatego, że napastnicy AKS'u, Piontek i Wostal, wyjątkowo unikali współpracy ze znakomitym Michałem Matysam, graczem Pogoni Lwów. Animozje miały swoją kulminację w lipcu 1939 roku. W spotkaniu Pogoni z Amatorskim KS Matyjas brutalnie zaatakował bramkarza gości, Mrugałę, kopiąc go w głowę. „Lwowska afera”, bo tak zapamiętano tamto spotkanie, zakończyło się nie tylko pobytem w szpitalu bramkarza chorzowian, ale także zawieszeniem Jerzego Wostala i Pochopienia, za antypolskie zachowanie. Tego pierwszego nawet aresztowano zarzucając prowokowanie publiczności posługiwaniem się językiem niemieckim. I nic to, że tylko w ten sposób mógł się on porozumiewać z własnym trenerem, Austriakiem Ringerem...

Dwa miesiące później wybuchał wojna.

Konflikt zbrojny zastał Piontka w najlepszym piłkarskim wieku. I chociaż warunki zapanowały mało przyjazne do uprawiania figlów na piłkarskich boiskach, właśnie w taki sposób starał się dwudziestosześciolatek dotrwać do końca toczącej się zawieruchy. Mógł, bo chroniły go władze klubu. Już nie AKS'u lecz Germanii Königshütte, bo pod taką nazwą uganiali się za piłką niedawni jeszcze zawodnicy „Koniczynek”. Piontek niemal do samego końca unikał frontowych walk. Jako pracownik firmy handlującej żelazem, z przeznaczeniem do fabryk współpracujących z niemieckim siłami zbrojnymi, z powodu strategicznego znaczenia dla przemysłu Rzeszy aż do połowy 1944 roku migał się od założenia munduru Wehrmachtu. Prawdopodobnie pracował w Oberschlesischer Eisenhandel, firmie zlokalizowanej na Berthold-Hildebrandtstraße 4 (obecnie ul. Dąbrowskiego). Dyrektorem Zarządzającym (Geschäftsführer) był tam Gerhard Barthel, zarazem prezes Germanii. We władzach klubu zasiadało jeszcze kilku innych ważnych oficjeli a przychylnym okiem spoglądał na jego działalność również Kreisleiter Królewskiej Huty, Wilhelm Schneider. Nic dziwnego, że pod taką opieką Germania szybko stała się piłkarską potęgą. Niestety, tylko na lokalnym podwórku. W bojach mistrzowskich o tytuły najlepszej w Rzeszy za każdym razem odpadali już po pierwszym spotkaniu.

Piontek miał znaczący wkład w sukcesy klubu. Nie no, właściwie to cała gra toczyła się wokół niego. Elegancki, słynący z postawy fair, wyrafinowany strateg i znakomity technik, niekonwencjonalny w rozwiązywaniu sytuacji podbramkowych (gol piętą przeciwko reprezentacji Saksonii!) i doskonały snajper. Nierzadko do siatki trafiał nie siłą lecz sprytem i inteligencją. Zdumiewały jego zdolności antycypacyjne. Wycofywanie futbolówki do bramkarza to przy Piontku wyzwanie nie lada – nie raz i nie dwa przejmował piłkę, mijał golkipera i ładował do opuszczonej świątyni.

Już w pierwszym roku działalności Germanii miał trafić do siatki nie mniej niż 70 razy! Niemal połową wszystkich zdobytych przez jego klub! W Gaulidze na cztery sezony trzykrotnie – i to z rzędu! – zdobywał koronę króla strzelców. Za pierwszym razem znajdując się w ścisłej czołówce najlepszych snajperów w całej Rzeszy. Szybko zainteresował się nim „Sepp” Herberger. Piontek zrobił na nim spore wrażenie podczas kursu szkoleniowego dla górnośląskich piłkarzy zorganizowanych w czerwcu 1940 roku w Katowicach. Trener niemieckiej kadry wyobrażał sobie wyróżniającego się ciemniejsza karnacją skóry lidera Germanii jako kierownika ataku. Takie eksperymenty rozpoczęto stosować w reprezentacji Śląska i klubie, jednak zbyt krótko. Być może to zamknęło przed Piotnkiem drzwi do Nationalmannschaftu. Herberger szukał środkowego napastnika; bocznych miał zatrzęsienie. Interesowali się nim również inni. Bardzo chciał go sprowadzić do Generalnego Gubernatorstwa dr Georg Niffka, dawny działacz sportowy i dziennikarz z Królewskiej Huty, który został skierowany na tamten odcinek, aby organizować sport dla okupanta. Pierwszą propozycję w jego imieniu złożyło.... gestapo. Drugą już sam wyartykułował podczas wizyty reprezentacji Górnego Śląska w Krakowie. Piontek za każdym razem odmawiał.

Inna sprawa, że z każdym rokiem Piontek tracił na umiejętnościach. Bardzo przeciętny był szczególnie ten ostatni na Górnym Śląsku rozgrywany w wojennej rzeczywistości. Pierwszy raz zszedł poniżej gola na mecz. Wpływ na to miało jego podupadające zdrowie. Problemy zaczęły się w połowie 1942 roku, chociaż już wcześniej nie było u niego z tym idealnie. W pewnym momencie pojawiły się nawet pogłoski, że z powodu choroby nerek będzie musiał czasowo zrezygnować z gry. Plotki nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości, ale tylko tej futbolowej. Był już zaledwie cieniem dawnego matadora pola karnego. Powolny, apatyczny, zupełnie zatracił skuteczność. Prawdopodobnie ostatni raz w barwach Germanii zagrał 29 października 1944 roku w towarzyskiej batalii z Deutsche Sport-Club w Cieczynie. Był już wówczas urlauberem, czyli żołnierzem na przepustce. I chociaż z mundurem to jeszcze nie na froncie. Pod koniec tego samego roku znalazł się w jednostce stacjonującej w Wiedniu i nawet grywał tam w piłkę. Jutrzenka roku 1945 jednak i jemu nie oszczędziła militarnej kanikuły, ranny trafił do amerykańskiej niewoli. Podobno po wojnie mógł zostać w Niemczech. Odszukał go Herberger i zaproponował współpracę. Piontek postanowił wrócić w rodzinne strony. Zastana rzeczywistość jednak go przerosła. Na boisku i poza nim „nieznani sprawcy” lub ci całkiem rozpoznani przypominali jemu i jego kolegom z reaktywowanego AKS czasy III Rzeszy dając wycisk przy każdej nadarzającej się okazji. Szykanowany, skopany, zrezygnowany ostatecznie dał sobie spokój z ugagnianiem się za piłką...

Bilans 1939-1945 (mecze/bramki)

Reprezentacja Śląska: 8/12 (w tym Puchar Rzeszy: 4/2)

Reprezentacja Górnego Śląska: 12/11 (Puchar Rzeszy: 2/1)

Kariera klubowa:

Germania Königshütte

1939/40:

eliminacje na zmilitaryzowanym Górnym Śląsku: 2/8 (rozgrywki anulowano) oraz (w golach co najmniej) 8/16

finał na zmilitaryzowanym Górnym Śląsku: (w golach co najmniej) 10/18

baraże do Gauligi: 3/3

1940/41:

Gauliga: 17/34 (Tylko w 2 meczach nie strzelił gola! Seria 9 spotkań z bramką! Aż 5 gier z co najmniej 3 trafieniami!)

Puchar Niemiec (szczebel lokalny): 4/13

Puchar Niemiec (szczebel państwowy): 1/0

1941/42:

Gauliga: 18/28 (Tylko 3 mecze bez gola! Seria 9 spotkań z bramką!)

mistrzostwa Niemiec: 1/0

Puchar Niemiec (szczebel lokalny): 1/2

Puchar Niemiec (szczebel państwowy): 1/1

1942/43:

Gauliga: 16/21 (+ 1/1: mecz z LSV Adler Tarnowitz anulowany z powodu wycofania się drużyny Luftwaffe z rozgrywek; doliczając serię z poprzedniego sezonu oraz ostatecznie anulowane spotkanie z LSV Adler seria aż 13 kolejnych meczów z bramką!)

mistrzostwa Niemiec: 1/0

Puchar Niemiec (szczebel lokalny): 2/1

1943/44:

Gauliga: 15/9 (Trafiał tylko w 5 spotkaniach, w tym hat-trick przeciwko TuS Lipine, ostatnim meczu Alfonsa Pieca)

mistrzostwa Niemiec: 1/1

baraże o mistrzostwo Górnego Ślaska: 2/1

Puchar Niemiec (szczebel lokalny): (co najmniej) 2/0

FC Wien

1944/45:

Gauliga: 3/3

Podsumowanie:

Reprezentacja regionu:

Razem: 20/23

mistrzostwa Niemiec: 3/1

Gauliga: 69/95

baraże: 5/4

inne rozgrywki ligowe: 13/21

anulowane: 3/9

Razem: 93/130

Puchar Niemiec (szczebel lokalny): (co najmniej) 9/16

Puchar Niemiec (szczebel państwowy): 2/1

Razem: 11/17

Wszystkiego cuzamen do kupy: 124/170

Książka „Futbol ponad wszystko” do kupienia w sklepie: https://sklep.fusbal-mk.pl

Leo Piontek