661-262-320

E-mail

Facebook

Anegdota na orzeźwienie w te upalne dni.

 

18 grudnia 1938 roku. To był ważny dzień dla śląskiej piłki. We Wrocławiu reprezentacja zaledwie co przeszkolona przez nowego jej trenera Ferdinanda Fabrę a pod okiem samego Seppa Herbergera, trenera reprezentacji Niemiec, rozpoczęła marsz po triumf w Związkowym Pucharze Rzeszy. W pierwszej rundzie mierzyli się z obrońcą tytułu, jedenastką Nordmark, z zawodnikami Hamburger SV, FC St. Pauli i mistrzowskiego TV Eimsbüttel. Niespodziewanie pretendent rozgromił faworyta aż 5:0 a klasą samą dla siebie był Hubert Renk ze Sportfreunde Klausberg (pol. Mikulczyce, dzielnica Zabrza). Po wojnie Renk zdążył jeszcze zadebiutować w państwowej lidze... polskiej. Zaliczył dwa sezony w Szombierkach Bytom. Ale wówczas, na przełomie roku 1938 i 1939 stał się prawdziwą sensacją nie tylko lokalnych boisk zasługując swoją postawą na powołanie do kadry Herbergera. Wprawdzie zaledwie na kurs szkoleniowy, niemniej opiekun Nationalmannschaftu bacznie mu się przyglądał. Po spotkaniu we Wrocławiu tłum w euforii wbiegł na boisko i zniósł Renka na ramionach...

Mrozy były nieznośne. Kobaltowe. Wstrzymujące dech w piersiach. Zresztą, władze Nordmark po spotkaniu... ale to na inna opowieść. Ja nie o tym. We Wrocławiu biły się reprezentacje regionu, ale ogólnie to grano zawody ligowe. Bez względu na pogodę, przecież zgodnie z literą prawa dopiero od -18 zaczynało robić się nieprzyjemnie dla sportowców. Tamtego dnia termometry wskazywały zaledwie -13, w porywach -14 stopni. Dwóch z nich przypłaciło ten absurdalny przepis zdrowiem. W Bytomiu miejscowy 09 po zdumiewającym spadku z ligi – zdumiewającym, bo był obrońcą miana najlepszej drużyny na Śląsku – walczył o powrót do elity. Tego dnia naprzeciw nich stanął zespół Sportfreunde Oppeln (pol. Opole) i chyba srogo tego żałował. Gospodarze zlali przyjezdnych aż 11:1. Na oblodzonym boisku szalał Hans Nowak, autor sześciu goli. Pod koniec spotkania z boiska zmuszonych było zejść dwóch zawodników z Opola. W tych anormalnych warunkach odmrozili sobie uszy! Ich absencja nie wpłynęła znacząco na rezultat. Gdy ofiary lodowatego zimna ratowały swoje narządy padł już tylko jeden gol. Ten ostatni dla Beuthen 09.

Nieźle ilustruje panujące wówczas warunki atmosferyczne także zdarzenie w Mikulczycach. Sportfreunde postanowił rozegrać sparing z zespołem SC Roland Steigern (pol. Ligota Zabrska, dzielnica Gliwic). Po godzinie jednak sobie darowano te katusze. Trzeci gol miejscowych wszystkim odebrał animusz, również tym 51 kibicom, którzy postanowili przyglądać się rywalizacji piłkarzy z Królową Śniegu. Tak, 51 kibiców i to wliczając działaczy obu klubów, miejscowych niesfornych chłopców (takie lokalne odmiany Kaja z tej samej baśni) i sanitariuszy...

Książka "Futbol ponad wszystko" do nabycia w sklepie na: https://sklep.fusbal-mk.pl