661-262-320

E-mail

Facebook

SPORT JAKO NARZĘDZIE IDEOLOGII

Jednym z ciekawszych zagadnień, jakie wypadało poruszyć tematy ograniczony taką, a nie inną cezurą czasową było odpowiedzenie na pytanie związane z samym uzasadnieniem uprawiania sportu i jego realizacji. Czy i do jakiego stopnia udawało się odłożyć na bok doświadczenia wojenne i na nowo cieszyć tą wyjątkową wspólnotą przeżywającą zawody; a może nieuchronnie przenikały się te dwa światy w sytuacji, jakiej nie przewidział Huizinga – rzeczywistości ideologicznie, politycznie i psychologicznie na tyle agresywnej, by nie pozostawać obojętnym na jakiekolwiek społeczne zjawiska?

Do zrozumienia zaręczyn tych dwóch światów, świata polityki oraz sportu niezbędne okazało się przedstawienie postaci Hansa von Tschammer und Osten, szefa sportu w Rzeszy od roku 1933. Jego idea kontynuowania ruchu sportowego nawet w czasie spadających na Europę, a z czasem i na same Niemcy, bomb miała w sobie coś więcej niż tylko chęć odróżnienia się od tych, którzy w wojnie światowej, tej, zwanej pierwszą, nie mieli takiej odwagi albo szaleństwa. Ale to już pozostawiam ocenie czytelnika rozpychając się równocześnie prowokacją do refleksji nad znaczeniem wychowania fizycznego i wysiłku jako takiego w dzisiejszym świecie, który jakby podsuwał ze zbyt wielu stron odpowiedź, że stanowi jedynie kolejny powód do majstrowania zwolnienia lekarskiego (konkuruje na tym polu nie najgorzej z dysleksją i wszystkimi innymi greckimi dys- o których na szczęście nie wiedzieli ci wszyscy pionierzy dzięki czemu nie siedzimy dalej w jaskiniach!) i otarcia potu na samą myśl o ruszeniu czterech liter.

Naturalnie Reichssportführer nie pozostawał osamotniony w budowaniu szczególnej roli dla idei sportu. Wspierany był propagandowo z różnych stron, także punktujących niższość innych nacji, jak chociażby smolisty tekst jednego z najciekawszych pisarzy francuskich, autora w moim prywatnym rankingu jednej z najważniejszych książek, jakie wyszły drukiem, kiedy książki miały jeszcze jakąś treść do przekazania. Tak czy siak ten atak na francuską bierność nie był zbyt celny, przecież we Francji tamtejsze kluby grały w najlepsze przez całą wojnę (podobnie zresztą jak w Holandii, Belgii, Czechach, i z krajów pod całkowitą zależnością Rzeszy chyba tylko w Polsce istniał zakaz uprawiania sportu, nie wspominając nawet o regularnych rozgrywkach).

von Tschammer pogrzeb smallUpór von Tschammer und Ostena – bo nie sam ruch sportowy – przerwała ciężka choroba i śmierć w marcu 1943 roku. Cztery dni później, w niedzielę 28 marca boiska i hale ponownie tętniły życiem, zgodnie z wolą tego, który nie mógł już cieszyć się widokiem wzajemnej rywalizacji. Wszędzie bez wyjątku po 20 minutach zawody przerywano, aby minutą ciszy oddać część zmarłemu. Flagi związkowe na masztach opuszczono do połowy. Nieco ponad miesiąc później, drugiego maja zorganizowany został dzień pamięci Hansa von Tschammer und Osten. Również na Górnym Śląsku zorganizowano bogaty program, a akurat tak się składało, że data zbiegła się z rundą gier mistrzowskich w których uczestniczyła Germania Königshütte. W dramatycznych okolicznościach uległa ona drużynie z Brzegu (niem. Brieg – przyp. MK), na tyle dramatycznych, aby przywołać je na kartach książki.

Sporo działo się również na innych boiskach, nierzadko w towarzystwie kapel mundurowych i z wystawionymi strażami ze sztandarami oraz gorliwych przemówień. Rozgrywano mecze barażowe o awans do Gauligi (dzięki kolejnej wygranej o krok od promocji znalazł się Reichsbahn-SG Kattowitz!), w Pucharze Niemiec już wcześniej nazywanym Pucharem Tschammera, czy w nowo zorganizowanych rozgrywkach o nagrodę szefa górnośląskiego sportu, dr Paula Sornika (w Siemianowicach miejscowy ATV Laurahütte rozgromił TuS Hohenlohehütte, czyli klub z dzisiejszego Wełnowca, aż 14:1). We Wrocławiu także nie zasypywano gruszek w popiele. Jednym z ciekawszych wydarzeń były zawody dwóch reprezentacji Wrocławia, tej cywilnej oraz militarnej. W zespole Wehrmachtu zagrało dwóch Górnoślązaków, Hans Baron i Reinhard Schaletzki, ale najwięcej zamieszania zrobił Johannes Schöne, autor dwóch bramek i partner Schaletzkiego z ataku Breslau 02. O tej niezwykłej drużynie również można co nieco znaleźć w książce. Dzień wcześniej właśnie w barwach tego klubu w Pucharze Niemiec na szczeblu lokalnym zdmuchnęli z murawy w derbowych pojedynku Viktorię aż 11:2. Schaletzki wbił trzy gole, Schöne o jednego więcej. Również dzięki temu zwycięstwu kilka miesięcy później już na poziomie ogólnoniemieckim stawią opór ekipie z Lipin...

PS Hansa von Tschammer und Osten zastąpił Arno Breitmeyer. Także on nie doczekał końca wojny; ustąpił ze stanowiska we wrześniu 1944 zgłaszając się na ochotnika do Wehrmachtu. Poległ tego samego lub następnego roku w bliżej nieznanych okolicznościach.