661-262-320

E-mail

Facebook

KINO, FUTBOL I GÓRNY ŚLĄSK

 

Film rezyser smallTo był zupełnie niespodziewany i chociaż krótki, to jednak intensywny romans. Zaczęło się od drobnej notki, która jak wymowne spojrzenie skusiło, zaprosiło do rozmowy i obiecywało co nieco. Pracując nad rozdziałem poświęconym przyjazdowi „Seppa” Herbergera z reprezentacją Niemiec na Górny Śląsk i w ogóle postrzeganiu lokalnych matadorów przez tego wybitnego szkoleniowca natrafiłem na pozornie błahą informację, która z pobocznego wątku zasłużyła ostatecznie na cały osobny podrozdział. Otóż miejscowi, starając się na wszelkie sposoby przypodobać trenerowi Nationalmannschaftu, obwieścili mu wejście na ekrany bytomskiego kina filmu „Das große Spiel” (Wielki mecz – przyp. MK) i dopięli swego – Herberger ożywił się i darował sobie jakiekolwiek powstrzymywanie emocji. Przecież sam uczestniczył w realizacji tego zdumiewającego po dziś dzień obrazu! Czyż taka reakcja nie jest sama w sobie wystarczająco intrygująca, by przekonać się osobiście cóż takiego kryje się za tytułem ślubującym związek z futbolem? No, jest! Rozpoczęło się żmudne przeglądanie wszystkiego na nowo, aby wychwycić tych kilka, może kilkanaście tekstów poświęconych powstawaniu tej produkcji. Ku zgorszeniu sumienia, które uparcie nalegało na rychłe zmierzanie do postawienia ostatniego znaku i zakończenie wreszcie tej nierównej batalii z całą tą materią. Uwiedziony i nieźle już rozpalony mogłem jedynie poddać się uniesieniu, tym bardziej, gdy odkrywałem kolejne wątki górnośląskie, jakie frywolnie oferował ten temat. Doliczyłem się trzech, każdy na tyle ekscytujący, by zrywać się cichaczem z planu dnia, popadać w beztroskę i konfuzję, gdy trzeba było później przed samym sobą znaleźć wytłumaczenie gdzie się było i o której to się wracało do rozpisanego wcześniej planu pracy. Fabuła, współtwórca oraz pozostawione ślady również w rzeczywistości powojennej (kolejna zaczepka w kierunku sympatyków Ruchu Chorzów!) w końcowym efekcie stanowią zupełnie niespodziewaną wartość książki, która już wtedy, zaledwie po spisaniu dwóch rozdziałów sprawiała autorowi satysfakcję i gwarancję, że nie jest jedynie kolejną publikacją opisującą losy wydarzeń odgrywanych na murawie z zainstalowanymi dwoma bramkami i dwudziestu dwoma wariatami uganiającymi się za kawałkiem skóry o kulistym kształcie; że oferuje coś więcej – fragment życia społecznego, namiętności i trosk, codzienności i kulturowego kontekstu. I, co ważne!, w kolejnych rozdziałach udało się przemycić kolejne wątki całkiem kompleksowo dając czytelnikowi możliwość poznania świata w którym rozgrywały się dwie walki – o ligowe punkty i ta ważniejsza, o życie.