661-262-320

E-mail

Facebook

27 lipca 1941 r. we Wrocławiu odbyło się ostatnie posiedzenie wspólnego śląskiego obszaru sportowego. Zaledwie cztery dni później na Dolnym i Górnym Śląsku pracowano już na własny rachunek, nawet jeśli nie tylko obietnicami zapewniano o wzajemnej współpracy.

 

Zamieszanie związane z rozdzieleniem związku było całkiem niemałe a osoby na zdjęciu poniżej odegrały w tym swoje role, nie zawsze spisane według ich scenariuszu.

Franz Breithaupt (na zdjęciu centralnie, w białym uniformie) to była poważna persona w nazistowskiej machinie. W tamtych dniach lata '41 r. w stopniu szefa brygady SS oraz wrocławskiej policji dokąd przeniesiony został z Krakowa, gdzie dowodził 5. oddziałem miejscowym SS-Totenkopf. Ta nominacja na szefa policji czasowo niemal zbiegła się z zapowiedzią vacatu na stanowisku szefa sportu na Śląsku. Dotychczasowy lider, dr Hans Brüggemann, z powodów zawodowych szykował się do wyjazdu w góry Karyntii (Austria – przyp. MK). Skorzystano z tego. Breithaupt miał już doświadczenia z przewodzeniem związkowi sportowemu w Berlinie i nie odmówił propozycji Ślązaków. Z niemiecką solidnością i planowaniem nie było w tej nominacji przypadkowości – dostał miesiąc na nabieranie wprawy jeszcze u boku ustępującego Brüggemanna.

„ Macie tu, na Śląsku, w towarzyszach dr Brüggemannie i Carlu Grothcie dwóch wzorowych bojowników o ideę naszego lidera sportu w Rzeszy, von Tschammer und Osten, i osiągnęliście wzrost poziomu, który następnie utrzymano pomimo wybuchu wojny. Moim zadaniem będzie kontynuowanie doskonale zorientowanego przywództwa w ich wysiłkach, aby wszyscy śląscy przedstawiciele i miłośnicy uprawiali ćwiczenia fizyczne. (…) W każdym razie Śląsk jest dobrze zorganizowany i uważam, ze moim głównym zadaniem jest podtrzymanie tego, co już udało się osiągnąć, a nade wszystko zapewnienie łagodnego przejścia wszystkim od zwycięskiej wojny do trwałego pokoju. Narady z innymi ciała odpowiedzialnymi za wychowanie fizyczne, tutaj, na Śląsku, w myśl hasła „Jeden naród ukształtowany ćwiczeniami fizycznymi”, mają zapewnić trwały oddźwięk”, przekonywał po objęciu funkcji. Sporo się nagardłował o jedności i wspólnocie śląskiego sportu, co zaledwie po pół roku okazało się funta kłaków nie warte, gdy bonzowie z NSDAP postanowili jeszcze mocniej przytulić do swojej brunatnej koszuli związki sportowe i podzielić ten śląski na dwa odrębne obszary zgodnie z podziałami dzielnicowymi i okręgowymi partii.

W sierpniu 1942 roku Breithaupt przejął stanowisko szefa SS w Monachium, szybko i tam wprzęgnięty został w struktury sportowe (Górna Bawaria). Nie dożył końca wojny. Został zamordowany 29 kwietnia 1945 roku przez swojego doradcę Karla Langa w miejscowości Bach.

Po jego lewej ręce na zdjęciu widoczny jest siedzący z poważną miną dr Paul Sornik – satrapa górnośląskiego sportu. Sornik, katowiczanin, człek o bardzo szczególnym rysie charakterologicznym, zdolny do elastycznego dostosowywania się do zmiennej rzeczywistości, do tego karierowicz, jak najbardziej interesowny o czym wiedziały i meldowały nazistowskie struktury jeszcze przed wojną. W cwaniactwie zaradny na tyle, że potrafił przekonać szefa sportu w Rzeszy, Hansa von Tschammer und Osten, aby to jemu właśnie powierzyć funkcję lidera regionu Górny Śląsk kosztem Ericha Nittritza (siedzi drugi z lewej), starego wiarusa z dużym przebiegiem w niemieckim związku sportowym. Co nieco o tym znajdziecie w książce.

Zarządzenie o rozdzieleniu śląskiego obszaru sportowego na dwie odrębne struktury przekazał władzę do Wrocławia (Breithaupt) oraz Katowic (Sornik, początkowo jedynie jako szef komisaryczny). Obaj stali przed poważnym zadaniem zreorganizowania lokalnych struktur i nadania im charakteru ogólnoregionalnego, z własnym budżetem, strukturami i okręgami. No i naturalnie pełną lojalnością. Z tą Sornik nie miał trudności; w końcu przynosiła mu sporo korzyści. Nawet na tamtym lipcowym spotkaniu paplał od rzeczy – o polskim terrorze, oporze germańskich klubów, krzywdach i całej tej litanii, którą ułożył sobie chyba jeszcze przed wkroczeniem wojsk niemieckich do Rzeczpospolitej, bo od niemal pierwszych dni na tym patencie starał się przypodobać przełożonym.

Pozornie łatwiej było przejść przez te odpowiedzialne reformy Breithauptowi. Breslau już wcześniej był przecież stolicą nie tylko Śląska, ale i związku sportowego. Również ilościowo był liczniejszy. W pomniejszych dyscyplinach nawet pięciokrotnie; w tych które najbardziej rozpalały wyobraźnię widzów (futbol, handbal, lekkoatletyka, gimnastyka etc) – dwukrotnie. Jednak sportowe umiejętności większe wykazywali górnoślązacy. A jeśli nawet na piłkarskiej murawie ostateczną wyższość potrafiły wykazać kluby ze związkową centralną we Wrocławiu to nie tylko trzeba w ich składać dopatrywać się wyjątkowych gastspielerów, gościnnych graczy, ale szczególnie tych z Górnego Śląska! Tak było w przypadku Luftwaffe-SV Brieg (Brzeg – przyp. MK) czy Breslau 02.

Skądinąd rozbicie dzielnicowe wcale nie ułatwiało decyzji co zrobić z ligą piłkarską. Trwały w niej baraże i wcale z nich nie zrezygnowano. Gra na czas pozwoliła przemyśleć różne kwestie, rozważyć za i przeciw i jednak stworzyć dwie odrębne ligi. Argumenty były całkiem solidne. O nich także coś w książce się znalazło.

Więcej w książce „Futbol ponad wszystko” Kup teraz!