661-262-320

E-mail

Facebook

74 LATA TEMU ZGINĄŁ JEDEN Z NAJLEPSZYCH W HISTORII GÓRNOŚLĄSKICH PIŁKARZY

Malik R small„Hattek” był jedną z ofiar straszliwej wojny, poległ w mundurze Wehrmachtu w walkach o brzeg Wisły.
Richard Malik, bo o nim mowa, był pierwszym Górnoślązakiem, który zagrał w oficjalnym meczu reprezentacji Niemiec. Nie było to byle jakie wydarzenie, za rywala „Nationalmannschaft” miał słynną węgierską jedenastkę i to na jej boisku, dokładnie klubu Hungaria, w obecności 20 000 widzów! Prasa delikatnie mówiąc nie była zachwycona powołaniem jakiegoś tam prowincjonalnego piłkarzyny, bo tak właśnie postrzegano Górny Śląsk, przynajmniej futbolowy. Swoje wysłuchać musiał za taką decyzję trener kadry, a pismacy jakby z lekceważenia mylili nawet przynależność klubową 23-latka. Niemcy cierpiały wówczas na deficyt środkowych napastników – brzmi to jakoś znajomo, czyż nie? – stąd odważna decyzja sztabu szkoleniowego. Nic więc dziwnego, że Malik miał sporego pietra, ale zwłaszcza po przerwie i roszadzie zastosowanej przez Otto Nerza przesuwającej go z kierownika ataku na jego ulubioną pozycję lewego łącznika zdał egzamin wzorowo, zdobywając w 77 min. bramkę na 1:1 (Niemcy ostatecznie ulegli 1:2 – mk).
Sporo można by opowiadać i o samym wyjeździe do Budapesztu, tych wszystkich wrażeniach, jakie przywiózł, z efektownym variétés jako antraktu do meczu, czy włóczeniem się po knajpach i dancingach po samych zawodach; i o kolejnym, ostatnim już występie w niemieckiej koszulce narodowej, mniej efektownym, ale przynajmniej zapamiętanym przez legendarnego Luisa Montiego, któremu w bolońskim pojedynku Malik porachował kości; czy o tych wszystkich radach, jakimi go obdarzano („biedny Malik!”) przestrzegając przez sodówą i... panienkami, które będą mu się nastręczać; i o tytułach mistrzowskich, popisach na bieżniach, gasnącej sławie i dramacie wojennym.
Chociaż nie, akurat to ostatnie zostało już spisane 1f609