661-262-320

E-mail

Facebook

Adolf, lecz nie ten o którym myślicie

ObstojW publikacjach zajmujących się II wojną światową wiele miejsca poświęca się taktycznym łamigłówkom, technicznym innowacjom i obłędzie generałów. Najmniej – ludzkim dramatom. Tych zwykłych, najczęściej bezimiennych istot, które w koszarach zmuszone zostały pozostawić swoją powszedniość i marzenia. Również dzieje futbolowe zupełnie inaczej zostałyby spisane, gdyby nie wojna. Jedne kluby powiększałyby kolekcję trofeów w gablocie, inne w ogóle mogłyby wciąż istnieć. A piłkarskie talenty miałyby sposobność zadziwiać świat... Jak Adolf Obstoj.

Kiedy w lutym 1939 roku okazało się, że – z niezrozumiałych powodów – znalazł się poza kadrą reprezentacji Śląska na finał Związkowego Pucharu Rzeszy z Bawarią w Dreźnie, podczas ligowego meczu z Zabrzu kibice Preußen wywołali zamieszki. Oberwało się – tak dosłownie, fizycznie – dziennikarzom, a swoje wysłuchały również władze sportowe. Był wówczas w życiowej formie. Ładował gola za golem, plasując się w ścisłej czołówce snajperów w Niemczech. Nie miał jeszcze skończonych 21 lat i całą karierę przed sobą. Dynamiczny, odważny, wręcz bezczelny prawy łącznik wicemistrza śląskiej Gauligi, w codziennym życiu, trudnym rodzinną sytuacją, radził sobie na tyle, na ile pomocną dłoń wyciągali do niego inni.

Udało się całkiem dokładnie odtworzyć jego życiowe losy. Losy safanduły, być może naiwnego, raczej na pewno zakompleksionego chłopaka, który w momencie, gdy sport otwierał przed nim wielkie możliwości, trafił na front wojenny, który wszystkie drzwi pozamykał. Co się właściwie wydarzyło? Jak przebiegała jego życiowa peregrynacja? Dowiecie się zaglądając do rozdziału ósmego. Warto!